Dlaczego chcę wrócić do Tajlandii?

Thailand Travel Coffee

Powrót do domu po podróży to często zderzenie z rzeczywistością. Szczególnie, gdy mówimy o 40 stopniach różnicy. Każdy reaguje na to inaczej. Często dopiero po powrocie dostrzegamy różnice, o których istnieniu nie mieliśmy wcześniej pojęcia.

Przychodzą wtedy rozważania, gdzie jest lepiej, często tęsknimy za krajem, który wydaje się pod niemalże każdym względem lepszy. Z drugiej strony cieszymy się na moment powrotu do swojej codziennej rutyny, układając w głowie to co wydarzyło się podczas wyprawy… Ciężko to ująć słowami, to trzeba przeżyć na własnej skórze – każdy ma odmienne doświadczenia i to właśnie czyni podróże takimi fascynującymi.



14 razy zasypiałem w miejscu, w którym budziłem się szczęśliwy

Zacząłem tęsknić za Tajlandią od momentu wylądowania na Lotnisku Chopina. Czy stwierdzam, że Tajlandia jest lepsza niż Polska? Nie. Moim zdaniem każdy powinien być tam, gdzie czuje się najlepiej, bo liczą się dla niego odmienne rzeczy, inne szczegóły… Z pewnością te dwa tygodnie, które spędziłem w Tajlandii to za mało, by przekonać się o jej wszystkich wadach i zaletach. Ale wystarczająco, by stwierdzić, że zamierzam tam wracać wielokrotnie, bo czułem się tam naprawdę wyśmienicie, wiem, że to coś dla mnie.

Niektórzy całe życie żyją w ten sposób - więcej im nie potrzeba.
Niektórzy całe życie żyją w ten sposób – więcej im nie potrzeba.



Czynnikiem, który najbardziej zaważył na mojej ocenie jest upał. To coś zdecydowanie dla mnie. Jestem gotów kąpać się codziennie w 30-stopniowym upale, przy odpowiednim nawodnieniu (a nic nie nawadnia tak dobrze jak lodowy szejk ananasowy <3) nie stanowi to żadnego problemu. Spocisz się – ubrania można szybko wyprać, wyschną w 5 minut. Ja wiem, że aby żyć w Tajlandii trzeba pogodzić się również z porą deszczową (trwa zwykle od maja do czerwca). Nie mam z tym problemu, i tak jest gorąco, a taka odmiana również będzie miła. Dla mnie to lepsze niż śnieg i ujemne temperatury w Europie. Wiadomo, że wszystko ma swoje wady i zalety – kwestia wyboru.

Mega pyszne, owocowe i nawadniające. Idealne na każdą porę dnia.
Mega pyszne, owocowe i nawadniające. Idealne na każdą porę dnia.

Kupuj co chcesz bez oporów

Jak już wspomniałem o nawodnienie jest tu łatwo – owoce nawadniają dużo lepiej i dłużej niż woda. Podczas mojego pobytu piłem stosunkowo mało wody, za to często kupowałem owocowe szejki, kawałki owoców… jak tu nie skorzystać, gdy to tylko 2 zł? A smak to po prostu bajka, byłem świadkiem jak ludzie nienawidzący ananasa uznawali go za ulubiony owoc po skosztowaniu go w Tajlandii.

O kuchni tajskiej, którą na stałe wprowadziłem do swojego codziennego menu, pisałem już szerzej tutaj. Więc tylko wspomnę, że to kolejny punkt, dla którego kocham ten kraj. Absolutne mistrzostwo jeśli chodzi o łączenie smaków – coś co ciężko odwzorować gotując samodzielnie. Samo smażenie na wielkim woku robi robotę. Tylko tam te przepyszne dania są tak lekkie, że możesz jeść i jeść. Tajowie z resztą jedzą częściej ale mniejszymi porcjami co wychodzi im na dobre. Tutejszy street food i nocne bazary mają naprawdę wiele do zaoferowania. Zapomnij o zapiekankach i kebabach – po wizycie w Tajlandii uznasz je za zbędne.

Królestwo Street Foodu
Królestwo Street Foodu
Przydrożny bananowiec
Przydrożny bananowiec

Ceny w Tajlandii to po prostu coś pięknego. Za to co produkowane na miejscu zapłacimy naprawdę niewiele. Zobacz co upolowałem w Bangkoku. Dlaczego w Polsce płacę tyle za kg ziemniaków czy jabłek? Swoją drogą jabłka w Tajlandii również były przepyszne, miałem wrażenie, że smak był dużo lepszy niż tych w Polsce. Szczególnie to, które dostałem bezpośrednio od mieszkanki w pociągu. Pisałem o tym tutaj. A banany? Niebo w gębie, smak niczym nie przypominał tych naszych owoców. I teraz wiem jak powinien smakować banan.

Nie tęskniłbym za chodzeniem w spodniach i kurtce, wolę klapki i koszulkę. Masaże, które są tak tanie, że można korzystać z nich codziennie to coś niepowtarzalnego. Szczególnie masaże stóp i pleców. Dodatkowo to wszystko w pięknych, skąpanych w słońcu miastach, z niesamowitymi widokami i urokiem. Zobacz więcej zdjęć widoków tutaj. Ale przede wszystkim Tajlandia to dla mnie…


Ludzie!

Przechadzając się po ulicach Bangkoku zarówno w nocy jak i w dzień czułem się podobnie jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Zawsze możesz źle trafić – pijany turysta, kieszonkowiec (ale oni przecież są zupełnie wszędzie), czy ktoś strojący sobie żarty. Pomimo tego czułem się tu dużo bezpieczniej niż nocą w Warszawie. No może z wyjątkiem ruchu na drogach, który może przyprawiać o zawrót głowy. 🙂 Tajowie uśmiechają się często, widzisz przyjazne twarze, pomimo że tych ludzi nie znasz. Gdy uśmiechniesz się do kogoś w tramwaju w Gdańsku, często dostaniesz podejrzliwe spojrzenie, czy jest to domeną całego naszego kraju?

Tym dzieciakom do pełni szczęścia czasami wystarczy jeden herbatnik.
Tym dzieciakom do pełni szczęścia czasami wystarczy jeden herbatnik.

W Tajlandii nie brakowało mi pogadanek o polityce, smoleńsku, marudzenia jak to się źle żyje, dyskusji jaki to kościół zły czy o tym, że nauczyciele powinni dostać podwyżkę lub nie. Tu człowiek to człowiek, nie patrzą na to kto kogo kocha, jaką wyznaje religię (Oprócz buddyzmu jest tam również dużo chrześcijan), czym zajmuje się zawodowo czy jaki ma kolor włosów. Dużo tu różnorodności, nic tych ludzi nie zaskakuje, bo liczy się to by być szczęśliwym, a w mojej ocenie Tajowie tacy są. I to mimo dyktatury, mimo niskiego poziomu gospodarczo-bytowego, mimo wielu różnic między sobą żyją razem i to właśnie ten przysłowiowy uśmiech potrafi sprawić, że czasami nic już więcej nie potrzeba.

Tajlandia – kraj, w którym nawet księżyc się uśmiecha!

Wiem, że jest tyle pięknych miejsc do odkrycia, ale Tajlandia codziennie na nowo mnie pociąga i elektryzuje, gdy tylko o niej myślę i wspominam… Chętnie przeżyję to na nowo, a zarazem inaczej, udając się do innych, tym razem mniej turystycznych, zakamarków tego kraju. Może wtedy moje zdanie o Azji się zmieni. Tego nie wiem. Dowiem się, gdy to zrobię, na pewno nie będę żałował, że spróbowałem – i tego życzę każdemu!

Daj się zaprosić do zostania na blogu na dłużej i odwiedzania go regularnie jeśli doceniasz trud i pasję jaką w niego wkładam. Poniżej zamieszczam linki do moich Social Mediów.
FANPAGE, gdzie zamieszczam linki do artykułów oraz wstawiam dodatkowe treści.
Poprzednie artykuły z Tajlandii znajdziesz tutaj.
Instagram ze zdjęciami z podróży, ze mną w roli głównej.