Rejs pod podróżniczą banderą

Tajski domek

Szczególnie na początku, przy pierwszych 2-3 artykułach zdarzało mi się dostawać głosy krytyki mówiące, że “skoro sam jestem nowicjuszem to niewiele mam do powiedzenia. Jak będę miał tyle cudownych odkryć co inni to wtedy mogę się nimi dzielić”. Fantastycznie – z takim tokiem rozumowania to “blogować” mógłbym nie zaczynać nigdy. Zawsze będą tacy, którzy widzieli więcej. Mogę się od nich wiele nauczyć – ale to nie znaczy, że oni sami nie mogą dowiedzieć się nic odkrywczego ode mnie.

To czy mam w ogóle coś do powiedzenia zależy tylko ode mnie, od tego co dostrzegę, co uważam za słuszne by opisać. Myślę, że relacja z punktu nowicjusza potrafi być równie ciekawa co podróżnika z kilkunastoletnim doświadczeniem – patrzę na świat świeżym okiem, dzięki temu mogę zobaczyć coś co dla innych nieuchwytne. Skupiam się na tym co sam czuję i piszę o tym na osobistym blogu – tak to przecież powinno działać. Co nie znaczy, że takie krytyczne opinie nie potrafią czegoś nauczyć, zewsząd możemy wyciągnąć coś co skieruje naszą uwagę na wcześniej niezauważalny szczegół.



Wzorzec podróżnika

Dla niektórych idealny podróżnik to osoba, która obowiązkowo ma w portfelu więcej zagranicznych monet niż złotówek. Nie może być też za młoda, bo przecież musi odwiedzić co najmniej 10 krajów w ciągu kilku lat, by móc na jakikolwiek temat się wypowiedzieć. Po za tym prawdziwy podróżnik nie pojedzie przecież do oklepanej Tajlandii – najlepiej wybrać cel słynący z gwałtów, kanibali, morderstw, oczywiście bez zasięgu sieci komórkowej czy wody pitnej. W takich miejscach o McDonaldzie czy Coca Coli nikt nie słyszał. Ja takim hejterom serdecznie dziękuję. Stańcie sobie obok, gadajcie dalej – ja pędzę do przodu.

Po komentarzach pod artykułami o Tajlandii widzę, że udało mi się niejednokrotnie trafić do osób, które w Tajlandii nie były, albo takich co jeszcze się wahają, a dzięki moim treściom wiedzą coś więcej – chociażby dlatego było warto. Ale nie tylko. W Tajlandii czułem się tak niesamowicie, że tego szczęścia nie potrafię opisać – pomimo tego staram się to przekazać w serii moich artykułów z Tajlandii. Piszę również, bo jest to dla mnie niezwykła pamiątka, do której wracając po kilku latach będę wzdychał z utęsknieniem… Halo! To już się dzieje, ja już chcę wrócić do Tajlandii (o czym pisałem w ostatnim artykule). Mam pomysły na odwiedzenie nowych miejsc w tym kraju, słabiej dostępnych dla turystów, chociaż zamierzam wpaść również do tych, w których już byłem – bardzo za niektórymi tęsknię.

Czy jest ktoś kto ma prawo do ustalania zasad podróżowania?

Każdy podróżuje na własnych. Ludziom często chodzi o połechtanie swojego ego, nazwanie się ważnym tytułem – tak samo jest również z wykształceniem. Nawet dla pracodawców czasami ważniejszy jest tytuł magistra inżyniera przed nazwiskiem niż faktyczne umiejętności. Mija się to całkowicie z celem. Zapominamy o tym co jest naprawdę ważne, czyli otwartość, szacunek, tolerancja… Bezsensowna walka o to, kto jest lepszym podróżnikiem wypiera to co jest sednem i czego bardzo brakuje w wielu dziedzinach – wspieranie, umiejętność inspirowania się sukcesem innych i inspirowanie innych swoim. Dla mnie liczą się właśnie takie wartości. Mogę nie być nazywany nigdy podróżnikiem. Nie dbam o to. To tylko nazwa. Liczy się to co robię i jakim jestem człowiekiem.

Tolerancja

Skupiam się na odkrywaniu świata według własnych zasad, potrzeb, fantazji… według własnego stylu. Obserwuję liczne blogi podróżnicze, ale nie ma dla mnie znaczenia kim jest człowiek, który prowadzi daną stronę, czy jest wytrawnym eksploratorem czy jedynie fantazyjnym turystą… Jeśli ktoś zwraca na to uwagę przy postrzeganiu materiału to chyba coś się mu pogubiło po drodze. Liczy się to co i jak ta osoba pisze, co sama zauważyła. Można dołączyć się do niej i w komentarzu dołożyć cegiełkę od siebie, wymieniając się własnymi doświadczeniami. Ale nigdy mówiąc, że zrobiła to źle, bo Ty zrobiłeś czy zrobiłbyś inaczej. Jeśli coś zrobiła i się tym chwali to prawdopodobnie sprawiło jej to ogromną radość, może to ważna część jej życia – z pewnością to doświadczenie nauczyło ją więcej niż to, że napisałeś że zrobiła to źle, bo ty zrobiłeś inaczej.


Każdy cieszy się życiem na swój sposób

Są ludzie, którzy nie byli nigdzie. Nie mieli dane wyjechać poza granice kraju na dłużej. Dla nich dyskusja o cenach w dyskontach w Tajlandii czy wielkości pokoju hotelowego będzie równie interesująca co rozmowa o kąpieli z butelki wody w środku dziczy, z czym muszą się zmagać “wytrawni podróżnicy”. Dla niektórych ogromną wyprawą, do której przygotowują się tygodniami, jest wycieczka do gabinetu prezesa, by przedyskutować podwyżkę. Niejednokrotnie wiąże się z przełamaniem barier, własnych ograniczeń – a po tym doświadczeniu jest się wtedy całkiem innym człowiekiem. Bogatszym o nowe doznanie.

Zmierzam do tego, że według mnie każdy jest trochę podróżnikiem, podejmującym mniejsze lub większe trudy życia codziennego. Cechy dobrego podróżnika to przede wszystkim wartości, które powinien mieć każdy z nas. Odwaga, która pozwala pokonywać własne ograniczenia codziennie – zarówno językowe, wytrzymałościowe, psychiczne i ideologiczne. Jedni chcą poznawać świat – drudzy po prostu to robią. Z odwagą musi iść w parze rozwaga – trzeba uważać co się je, pije, gdzie się zasypia.

Taj zjadł go żywcem O.O

Angażowanie wszystkich swoich zmysłów. Muzyka, smak potrawy, zapach ulic – na co dzień angażujemy wszystkie zmysły, tak samo musi być podczas podróży. Spostrzegawczość również popłaca. Regulamin linii lotniczej określa zasady wypłaty odszkodowania w przypadku opóźnienia czy odwołania lotu – napisane jest to zazwyczaj drobnym drukiem na biletach lotniczych.

Szacunek, który należy się każdemu. Należy szanować kulturę na całym świecie – zwyczaje, miejsca i tradycje. Przede wszystkim również szacunek do ludzi. Do tego kim są, kim byli, co osiągnęli i w jakim kierunku zmierzają. Często to jaką ścieżkę wybrali jest dziedzictwem ich życia. Tak, nie używam tego słowa na wyrost. Jeśli przez kilkanaście lat żyli w pewien sposób, który ukształtował ich drogę to jest to coś godne niesamowicie wielkiego podziwu. Możemy to obserwować z zainteresowaniem, zastanawiać się nad tym jak w taki czy inny sposób potrafią żyć na co dzień. Ale to zawsze prywatna sprawa tego człowieka, który ma własny sposób na bycie szczęśliwym. Ponadto nie znamy historii, powodów dla których Ci ludzie robią tak a nie inaczej. Dlatego należy wstrzymać się od surowej oceny innych zwyczajów, podyktowanej tym, że by mamy inną wizję na świat. Dwie kobiety żyjące w związku partnerskim nie powinny nikogo dziwić. Różowe włosy u chłopaka? Spoko. Tatuaż na twarzy – nie ma problemu. Wyznajesz Islam – twój wybór. I nikt nie ma prawa go kwestionować. Zrozumienie dla świata to podstawa koegzystencji na tej planecie. Pokora, również wobec siebie samego. Na świecie od lat zmagamy się z ogromnymi problemami i uszczęśliwianie w ten sposób ludzi, którzy są już szczęśliwi na swojej drodze jest zwyczajnie stratą czasu.

Szeroko pojęty szacunek to dla mnie ogromna, najważniejsza cecha dla człowieka. Wiąże się z tym również szacunek do planety, przyrody, zwierząt. Należy powiedzieć sobie jasno i zdecydowanie – problem z globalnym ociepleniem pokazuje, że nawaliliśmy jako cywilizacja i każda kolejna butelka plastikowa wyrzucona do kosza (czy może lepiej – kupiona) to niestety bestialstwo w stosunku do naszej planety. Dlatego znajdując się po drugiej stronie globu należy pamiętać, że to wciąż ta sama planeta i nie mamy wcale większej swobody, by  ją niszczyć w jakikolwiek sposób. To jest właśnie ten szacunek. Podróżnik to ktoś kto jest wrażliwy na piękno i dobro natury, na jej różnorodność.

Tak naprawdę cała reszta gdzieś tam się łączy z tym szacunkiem. To również ciekawość świata, otwartość na nowe doznania, słuchanie historii napotkanych ludzi.

Nic tak nie rozwija jak podróże

To rozwój wielopłaszczyznowy – uczymy się siebie. Nie psujmy nikomu radości z odkrywania, nie podcinajmy skrzydeł dzieciom, rodzicom, kolegom czy chociażby obcym ludziom w internecie. Niech każdy samodzielnie szuka tego co budzi w nim nowe, lepsze ja. Skupiajmy się na własnym rozwoju, by każdy kolejny dzień był cegiełką do tego, by było lepiej. Czasami jeden uśmiech potrafi wyrazić więcej niż tysiąc słów.

Jakie są moje kolejne plany podróżnicze? Jeszcze nie wiem, na razie zbieram fundusze. Oczywiście, jak już pisałem, chcę wrócić do Tajlandii, ale nie muszę tego robić w następnej kolejności. Może to być zupełnie inna część świata. Chociaż jednak tak ciągnie do Azji…

Szerokiej drogi dla wszystkich podróżników, odkrywców, turystów, backakerów, wytrawnych eksploratorów, a przede wszystkim podróżnikom w życiu codziennym, bo to tutaj tych podróży odbywa się najwięcej. Nie ważne jaki tytuł sobie przypniecie – liczy się człowieczeństwo jakie okazujecie na zewnątrz. Gdybym miał streścić ten artykuł w 4 słowach, powiedziałbym: Love is The Message.

Podoba się? Udostępnij!

SOCIAL MEDIA:

FACEBOOK   INSTAGRAM