Tajlandia – kraj, w którym nawet księżyc się uśmiecha!

smiling-moon-thailand-alonePierwszy artykuł na blogu i od razu tak ogromny temat jak Tajlandia. Aby przekazać najciekawsze informacje na jej temat nie sposób go zmieścić w jednym artykule. Od mojego powrotu z tego miejsca minął już prawie miesiąc, a ja wciąż żyję tym co zobaczyłem podczas mojego wypadu do Azji. Uśmiechy na każdym rogu, niepowtarzalne jedzenie i niezapomniane widoki. To właśnie Tajlandia, którą zapamiętałem.

Chłopak z rośliną w ustach, śmiejący sięUśmiech, o którym wspomniałem już w tytule to znak rozpoznawczy Tajlandii. I rzeczywiście, towarzyszył mi on praktycznie przez cały wyjazd (czasami ustępował miejsca zmęczeniu wielogodzinną wędrówką), nie tylko dlatego, że sam się uśmiechałem z radości, że mogłem zasmakować tak egzotycznego miejsca. Tajowie uśmiechają się prawie cały czas!

Tajlandia jako kraina uśmiechu bardzo często gości na podróżniczych blogach. Ale dopiero będąc na miejscu przekonałem się co to naprawdę oznacza. Uśmiecha się każdy (od sprzedawców dupereli po przechodniów czy mieszkańców górskich wiosek), to sprawiało, że czułem się tam jak w domu, tak jakbym wszystkich dobrze znał, jakbym spacerował wśród przyjaciół.

Nawet księżyc się uśmiechał!

Gdy zobaczyłem księżyc to nie dowierzałem własnym oczom, był oświetlony od zupełnie innej strony niż u nas. Wraz z dwoma gwiazdami nad nim sprawiał wrażenie, jakby to niebo się właśnie do mnie uśmiechało.

Po prostu cieszą się życiem

kleisty ryż w liściu bananowcaTajowie wychodzą z założenia, że należy cieszyć się życiem, odnajdywać radość w wykonywaniu czynności życia codziennego. Tym ludziom daleko do zaściankowości, szufladkowania innych na podstawie jakichkolwiek stereotypów. Człowiek jest dla nich człowiekiem, niezależnie jakiej jest płci, rasy, religii, kogo kocha czy gdzie pracuje. Podczas podróży doświadczyłem tego wielokrotnie. Raz w pociągu z Hua Lampong do Don Muang uśmiechnęła się do mnie Tajka, wyglądała jakby jechała do pracy. Odwzajemniłem uśmiech, a ona wyciągnęła z torby zielone zawiniątko. W tamtej chwili kompletnie nie wiedziałem co to jest. Kobieta pokazała gestami, że jest to do jedzenia, że trzeba to najpierw rozwinąć. Uśmiech spowodował, że jej zaufałem i zrobiłem wszystko co pokazała. W środku był kleisty ryż z  bananami, a to zielone to właśnie liść bananowca (Liść bananowca, ze względu na swoją wytrzymałość, w Tajlandii ma bardzo wiele różnych zastosowań. Może służyć jako parasol, jako naczynie, jako obrus czy nawet wykończenie ścian. Bardzo często jest wykorzystywany jako opakowanie do potraw. Podoba mi się to zdecydowanie bardziej od plastiku). Bardzo zdrowy i pożywny posiłek, Tajowie jedzą go często na śniadanie lub drugie śniadanie. Po zjedzeniu jednego smakołyku dostałem po chwili kolejny. Jabłko (Mówią, że polskie jabłka są najlepsze. Po spróbowaniu ich w Tajlandii nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Zdecydowanie smaczniejsze, bardziej wyraziste były te tajskie). Byłem bardzo mile zaskoczony sytuacją. Nie wyobrażam sobie, żeby w Polsce ktokolwiek coś takiego zrobił. Kobieta po prostu chciała sprawić komuś przyjemność.

usmiechnięty taj na wycieczce

Uśmiech ma wiele twarzy

Pod uśmiechem u Tajów mogą kryć się różne uczucia. To ich jedyna właściwa reakcja na przeciwności losu, nawet w najtrudniejszych chwilach starają się zachować twarz. Nie chcą poddawać się negatywnym emocjom. Mieszkańcy Tajlandii starają się dobrze wyglądać, sprawić lepsze wrażenie (zarówno fizycznie jak i duchowo) – uśmiech w tym znacząco pomaga. Nie lubią też oni zadręczać innych swoimi problemami, zatrzymują je raczej dla siebie. Gdy coś jest nie tak, przemilczą sprawę i uśmiechną się.

Dla nas może być to ciężko zrozumieć, ale ma to swoje podłoże kulturalne. Mam tutaj na myśli właśnie dbanie o to, by “nie stracić twarzy”. Dba się o to, by nie popełnić błędu, nie zrobić czegoś złego, niewłaściwego, a nawet o to, by nie spowodować utraty twarzy przez drugą osobę. Dlatego w tym kraju trudno o większą kłótnię czy krzyki na ulicy. Spokój, opanowanie i uśmiech, nie jest łatwe zachowywanie tego przez 24h na dobę. Po powrocie z Tajlandii staram się o tym pamiętać i stosować dla siebie. Nie zawsze mi się to udaje, ale gdy tak jest to naprawdę czuję się z tym dużo lepiej. Czuję prawdziwą kontrolę nad samym sobą. W codziennych sytuacjach staram się zachować spokój i zrozumieć drugą osobę, chcę spokojem opanowywać konfliktowe sytuacje. Bardzo często się to udaje i mój rozmówca, widząc moje opanowanie, również nabiera spokojniejszego tonu, a cała konwersacja jest wtedy przyjemniejsza.

Myjnia samochodowa w Tajlandii. Myjnia na środku ulicy.
Myjnia samochodowa w Tajlandii. Na środku ulicy.

Czynić innych szczęśliwszymi

I tu mogę przytoczyć własną historię. Podczas wycieczki raz zostaliśmy zrobieni w konia. Zarezerwowaliśmy transport tam i z powrotem na Phu Chi Pha, by obejrzeć najpiękniejszy na świecie wschód słońca. Biuro Bamboo Tours, które odpowiadało za wyprawę nie miało wolnych kierowców, więc wynajęli dla nas jednego z innej turystycznej firmy. Niestety wynajęty kierowca chciał postąpić nieuczciwie i ugrać coś dla siebie poza wypłatą z Bamboo Tours. Kazał nam zejść z góry wcześniej (nie zobaczyliśmy wschodu słońca, a za to przecież zapłaciliśmy), a w drodze powrotnej próbował nas namówić, że może nas zawieźć po drodze, za dodatkowe 400 THB (waluta Tajlandii) do świątyni White Temple. Wtedy zrozumieliśmy dlaczego chciał żebyśmy skończyli pobyt na Phu Chi Pha wcześniej, chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Niestety nie udało mu się, zdenerwowani straconymi pieniędzmi poszliśmy do biura złożyć skargę. Gdy na miejscu wreszcie pojawił się właściciel z uśmiechem przyjął całą winę na siebie, powiedział, że doskonale nas rozumie i zrobiłby to samo na naszym miejscu. Przepraszał nas długo i zwrócił nam pieniądze za przedpołudniową wycieczkę. Było to już dla nas nawet więcej niż wystarczające naprawienie szkody, ale zaproponował on coś jeszcze. Był to nasz ostatni dzień w Chiang Rai i nie mieliśmy żadnych planów do końca dnia, jedynie jakieś spacery po mieście itd. Dostaliśmy propozycje pół-dniowej wycieczki zorganizowanej przez niego i jednego z jego pracowników, po wycieczce podwózka na lotnisko (potem wracaliśmy do Bangkoku) w cenie. Darmowa, indywidualna wycieczka, wypełniająca nam czas, który i tak mieliśmy wolny. Mężczyzna załadował nasze walizki do samochodu i od ręki nas zabrał na wycieczkę. To nie tylko wynagrodziło nam stracone przedpołudnie, przerosło to nasze najśmielsze oczekiwania. Była to bowiem jedna z najlepszych lokalnych wycieczek w jakich braliśmy udział w Tajlandii. Do samego końca czułem się niesamowicie, pełen podziwu dla serca jakie okazał nam właściciel. Gdy mu za to dziękowałem, powiedział, że to po prostu jego praca, by czynić ludzi szczęśliwszymi. Cóż, udało mu się.

Śmiejący się słońPrzytoczona historia naprawdę  uczyniła mnie szczęśliwszym człowiekiem. Uświadomiłem sobie jak ważne są wartości, których na co dzień czasem nie dostrzegamy. Gonimy za rzeczami, które mają dać nam szczęście, ulepszyć nasze życie, a jest to guzik prawda. Pojedź do górskiej wioski na północy Tajlandii, zobacz ludzi, którzy nie mają stałego dostępu do wody, toaleta to po prostu dziura pod domem (stojącym na balach), ograniczoną elektrycznością i wiele godzin drogi piechotą (chociaż niektórzy wybierają skuter, który wychodzi całkiem tanio nawet jak na ich warunki) do najbliższego sklepu. Ci ludzie tam są szczęśliwi, uśmiechnięci, tętnią chęcią do życia, dają sobie nawzajem bardzo dużo miłości. Dlaczego? A dlaczego by nie, przecież to nic nie kosztuje, a dzięki temu na pewno życie mija przyjemniej.

Ile byśmy na ten temat nie rozważali, do końca tego nie zrozumiemy. Ale możemy próbować. Tajlandia, Kraina Uśmiechu to niezwykłe miejsce, niesamowici ludzie, przepyszne jedzenie, niecodzienne zwyczaje, nieziemskie widoki i kontakt z naturą. Bardzo dużo możemy nauczyć się z tej egzotycznej mieszanki i wnieść do naszego życia wiele pozytywnych zmian.

To moje początki przygody z podróżowaniem. Wkrótce więcej artykułów na temat Tajlandii, a potem kolejne podróże. Zaglądaj tu częściej jeśli chcesz mieć pewność, że niczego nie przegapisz!